Nadeszło lato, nie rozpieszcza więc zmykamy na północ. Odpowiadać dlaczego właśnie Norwegia, chłodna, dla niektórych nieatrakcyjna, dzika. Podróżujemy autostopem zatem tych pytań i okazji by je zadać wiele. Zdaża się, że stoimy przy drodze godzinami, piękne doliny, skaliste fjordy brzydną w naszych oczach podczas gdy my czekamy na dobrą, zmotoryzowana duszę z odrobiną wolnego miejsca by nas zabrać.
Czy Norwegia ze swoją przestrzenią, przesycona skałami, które kuszą może tak naprawdę zbrzydnąć? Jeśli tak, to tylko na chwilę w przypływie desperacji, gdy zawodzi transport, gdy pada na głowę, gdy góry przesłania mgła. A potem wracasz, ramiona odpoczywają od ciężkiego plecaka, na twarzy cieplejszy wiatr ale brak Ci wodospadów, mlaszczącej od wilgoci ziemi pod stopami, porostów, tundry, otwartej przestrzeni, wszędzie płynącej czystej wody i tego poczucia, że jest ... normalnie.
Nasza pierwsza zdobycz: Galdhopiggen 2469 m zdobyty w słońcu i śniegu, maksymalna prostota bo wystarczy iść i tajemniczość bo coraz więcej się odsłania i ukazuje oczom aż do chwili kiedy stajesz. Szeroko otwarte oczy, jesteś sam nagle, mimo obecności innych ludzi i ... wtedy nie ma słów bo widzisz inny świat: ostre granie, ośnieżone szczyty, pełznące lodowce i wszystko to aż po horyzont, skały wychodzące ku niebu ( Jotunheimen Nasjonalpark). Nawet nie wiesz, że miałeś takie marzenie, położyć się na skale, w koło śnieg, ciepłe promienie na twarzy i cisza. Nawet nie wiem czy umiem to opisać bo natychmiast odpływam, znikam z tąd, ze świata codziennych, miejskich określeń. Potem nagle kontrast, przejście górską doliną i nocleg na 1400 m npm. W koło śnieg, skały otaczają Cię, chłodny spokój po całym dniu przejmującego, zimnego wiatru i deszczu.
Geiranger imponujący fjord obraz przesłania mi wspomnienie mokrych butów. Alesund miasto w stylu Jugend. Jechaliśmy tam kilka długich dni, by się przekonać, że bilet do akwarium jest poza naszymi możliwościami i by w ulewie iść przez miasto i po 445 schodach na zalesione, górujące nad miastem wzniesienie. I tu prezent, przeświecające nad linią oceanu a poniżej chmur pomarańczowo- ciepłe promienie i błyszczący później przeróżnymi kolorami nocny organizm, miasto na ciągu wysp.
Nigardsbreen łatwo dostępny, pełen ludzi jęzor lodowca; sznureczki wycieczek ludzi, których bezpieczeństwo można mocno poddać pod wątpliwość. Pod szyldem bezpieczeństwa wiążą się liną po 30 osób, przypiąwszy pod buty 4 metalowe kolce na śródstopiu i by się udać na 1-2 godzinną rodzinną wycieczkę. Mieliśmy wówczas dużo szczęścia wyczekując na trochę słońca (tego dnia zasmakowaliśmy ulewnego deszczu i burzy, szczęśliwie jadąc już na stopa).
Zapora przy lodowcu Austdalsbreen urokliwe miejsce, żadka sytuaja zobaczyć jak jęzor lodowca pławi się w jeziorze, uwalniając dryfujące po wodzie odłamki. Droga do niego nie wiodła żadną ścieżką i nie można jej było zobaczyć z oddali. Trzeba było samemu wybrać czy wspiąć się po stromiejącym stoku wokół jeziora i z której strony ominąć skały, by trafić na miejsce gdzie uda się przeskoczyć pędzącą, lodowatą wodę strumieni, cieków, płynących z gór potoków. Pracuje całe ciało bo wspomagasz się rękoma, przytrzymujesz twardych brył i powierzchni granitu. Wszystko to by się zbliżyć do drzemiącego olbrzyma, poczuć chłodną bryzę i zaskakujące ciepłe podmuchy gdy jesteś już na jego czapie. Ciało lodowca chrupie gdy po nim idziesz, jego powierzchnia jest masą przejżystych grudek lodu zlepionych razem i płynących po nim wodnych dróg.
Wejście na płaskowyż i podejście pod lodowiec Hardangerjokulen.Wspomnienia?: odosobnienie, jagody, surowość. Jest z tamtąd, z góry, niesamowity widok na dolinę z perspektywy ok 900 m, ekspozycja całej doliny a z drugiej strony rozciągający się hen hen płaskowyż. Potem będziemy po nim jechać w 30 tonowej ciężarówce i ten jej mozół wspinania i pokonywania kolejnych metrów wysokości współgra jakoś z jego ogromem, z tym jak wolno poruszałby się po nim człowiek gdyby szedł po prostu przed siebie. Mijał oczka wodne i na wpół porośnięte skały. Idąc tak myśli się na pewno, jak daleko jest do świata codzienności i naszego drugiego normalnego życia, o tym jak to jest na ogromnych przestrzeniach Syberii czy Alaski. Płaskowyż a mimo to nie płaski, też wzniesienia czy obniżenia terenu ale teren otwarty aż po horyzont i wszędzie zastoiska wody i mchy. Wiatr ...? wszechobecny, przyciska kaptur do twarzy. Odwracam twarz by móc oddychać.
A będąc w Norwegii można się ... zapomnieć i nie można potem do niej nie wrócić. Czytaliście spomnienia będace drugą częścią i zarazem uzupełnieniem ubiegłorocznej 5 i pół tygodniowej wyprawy na północ Norwegii. Tym razem południe Norge bo miała być w sierpniu lepsza, bardziej stabilna aura. Podsumowanie czas wyjazdu: 24 dni dni słoneczne: 4 dni deszczowe: wszystkie pozostałe waga plecaków: 26 i 18 kg czas oczekiwania na stopa: max 2 * 20 h, min: 1 * 1 min (fart), śr. 1,5 h
|